
Nigdy nie lubiłam podsumowywać.Nigdy nie chciałam tego robić,bo kojarzyło mi się to z końcem.Z końcem życia.Jednak rok 2005 dał mi wiele...ale jeszcze więcej mi odebrał.Teraz już mi na niczym nie zależy.Dlatego chyba piszę tę notkę.Bo może to już jest koniec...?
Jak się zaczął?
Początek roku był niezwykły.Inni niż we wcześniejszych latach.Zakopane...tak wspaniałe chwile pod skocznią.Taka radość,taki spokój.I tyle boskiej zabawy...dzięki skoczkom,atmosferze,ale także dzieczynom z którymi tam byłam.Dziękuję...
W styczniu poznałam też chłopaka,który coś wniósł do mojego życia.Coś,czego wcześniej nie było.Mimo,że tak wiele razy się kłóciliśmy,bo wkurzało go to,że Arek tyle dla mnie znaczył.Mimo tych wszystkich docinek i głupich żartów i nieporozumień ważne było,że on jednak był.Chciał być.
Dzisiaj mogę powiedzieć Ci tylko "bądź z nią szczęśliwy".
Moje osiemnaste urodziny...
Dla większości ludzi 18stka to dzień szczególny,przełomowy,ale przede wszystkim szczęśliwy.Mój taki nie był.Zamiast świętować i się cieszyć płakałam.Dlaczego? Bo wtedy poraz kolejny odszedł ktoś dla mnie ważny.Zmarł Wielki Człowiek,Jan Paweł II.
Boże Ciało...
Dzień który zwykle kojarzy się wszystkim z końcem roku szkolnego,a więc jest dniem radosnym.Dla mnie znowu nie był...Radek Nowak,chłopak którego znałam od dziecka i podziwiałam za jego miłość i przywiązanie do naszego kraju,przyjechał do Polski tylko na kilka dni by odebrać dowód.Zabili go...
a ja nie mogłam się z tym pogodzić.Do tej pory nie potrafię.
Wakacje...
To najpiękniejsza część całego roku.Wszystko zaczęło się meczem w Spodku i od słów Arka "muszę zadzwonić".Potem było już tylko lepiej.Wyjazd do Hiszpani,cudownego kraju,wtedy też poznałam wspaniałych ludzi,z którymi spotykam się do tej pory.Jesteście boscy...
Jednak najważniejszym punktem wakacji był Memoriał Huberta Wagnera.Te raptem trzy dni dały mi tyle siły i tyle radości ile nie udało mi się zaznać przez całe życie.Czułam,że moje życie właśnie dopiero się zaczyna i niepotrzebowałam niczego ani nikogo poza tymi wszystkimi którzy byli tam ze mną.Mówiąc skrótowo: Holendrzy,Nummerdorek,afera z Kadziem,Secesja,impreza,vipy,Martuś,która zawsze była pierwsza na hali,Arek uciekający przed dziewczynami na czwarakach po schodach,podczas gdy Kadziu robił nam focię z Winiarem,Bodzio...to wszystko było dla mnie jak sen,a z drugiej strony było takie normalne...
Ale już tydzień później byłam z dziewczynami w Zakopcu,gdzie oczywiście też musieli się na mnie napatoczyć siatkarze,bo wiadomo,gdzie ja,tam i oni.Oprócz tego królowałyśmy oczywiście na dyskotekach,gdzie nie zabrakło też naszyh nowych skocznych kumpli,prawda?
16 września...
Dzień,w którym moje życie się skończyło.Jeden moment,podczas którego odebrano mi ostatnią nadzieję.Arek zginął w wypadku samochodowym.On umarł a razem z nim umarło wszystko co kiedyś było moją siłą.Wszystko stało się dla mnie takie zamazane i tak obojętne..jednak wtedy wiadomość o jego śmierci w ogóle do mnie nie dotarła.Nie mogłam uwierzyć...wciąż byłam przekonana że jest jeszcze szansa...że jeszcze się obudzi...
to nie był najgorszy dzień w moim życiu...tym dniem był...
...20 września tego roku...
Całą mszę w Katedrze pamiętam jak przez mgłę.Był zaledwie kilka metrów ode mnie,a jednocześnie był tak strasznie daleko.Ludzie dotykali jego trumny.Ja się nie odważyłam...nie mam odwagi pogodzić się z jego śmiercią.Jednak wtedy wiele do mnie dotarło.Arek,dziękuję Bogu za to że zesłał mi kogoś takiego jak Ty.Myślę,że już teraz,będac Tam z Nim, wiesz dlaczego...
W moim sercu i tak na zawsze zostanie zdanie "Arek-Ty wiesz". Bo Ty już wszystko wiesz...
Koniec roku....
Teraz żyję z myślą,że straciłam wszystko co mogłam.Z wieloma ludźmi urwałam kontakt.Momentami tracę też kontakt z codzienną rzeczywistością.Być może tak jest łatwiej...nie dochodzę do siebie,wiem,że już nigdy nic nie będzie takie jak było.Nigdy nie będzie tego pełnego szczęścia.Nie będzie,bo brakuje tu kilku tak ważnych osób...
Kiedyś ktoś mi obiecywał,że rok 2005 będzie szczęśliwy.Jakże bardzo się pomylił...
kcsik 2005-12-21 00:18:37

Stała przed dużym krzyżem.Było ciemno,a ona stała sama i próbowała się modlić.Płakała.Nie mogła zapomnieć o 16tym września.Nie mogła zapomnieć o tym,że jego już nie ma.Nie mogła wyrzucić z pamięci tych wszystkich chwil,które dawały jej siłę.Tych samych które teraz zadają jej tyle bólu.
Nagle stało się coś dziwnego.Poczuła ciepło,czuła że ktoś ją obejmuje,choć nie mogła dostrzec jego rąk.Odwróciła głowę,ale nikogo nie zobaczyła.Mimo to wiedziała,czuła całą sobą,że to on.Że to właśnie on.
Nie była przestraszona.Choć jej oczy go nie widziały,jej serce dostrzegało każdy szczegół.Był jak zawsze.W ogóle się nie zmienił.Nie mogła zebrać myśli.Usłyszała tylko kilka zdań: "Chcę powiedzieć ci coś ważnego.Nie płacz-słuchaj.Podjąłem się pewnej ważnej misji.Bóg mianował mnie twym Aniołem Stróżem.Jestem przy Tobie.I będę.Pamiętaj,nie jesteś i nie będziesz sama."Tego co było dalej,nie wie nikt.Ona pamięta tylko tyle,że nie spanikowała,nie skakała z radości.Poczuła w sobie spokój.Spokój,który on jej dawał za życia i który nadal jej ofiaruje.On dla niej po prostu był.I on po prostu będzie.
Czy tak było naprawdę?Czy to tylko sen?Skryte marzenie?A może ona go widzi i słyszy za każdym razem gdy jest sama,gdy czuje w sobie taką pustke,gdy patrzy przed siebie i nie może już znaleźć miejsca na tym świecie?
Tego nie wie nikt.Nikt poza nią,Bogiem i nim...
kcsik 2005-12-06 20:57:34
" Hubert Wagner tworzy w Niebie drużynę marzeń...potrzebował Arka."
jest we mnie tak pusto...tak ciemno...tak strasznie...
...i ten znicz zapalony dla Ciebie...

W górę serca...
kcsik 2005-11-03 18:32:42